Tai Ki Kung maestro Ming Wong CY

SZKOŁA QIGONG i TAI CHI

   wersja do druku 
Powrót na stronę główną » Qigong. Kosmiczne wiry Energii dla zdrowia i rozwoju → nowa książka o Qigongu w redekcji » Wewnętrzna wirowa struktura Qigongu » Moje życie jako droga po spirali Energii Qi oraz droga do zrozumienia tej Qi 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o zajęciach i szkoleniach zdrowotnych, podaj swój email:

Gdzie można z  nami praktykować zdrowotne ćwiczenia Qigong i  Taichi. Ćwiczenia stacjonarne i  wyjazdowe, kliknij…
Tai Chi, Forma DzieciDao ĆWICZENIA ONLINE: Qigong Jadeitowej Księżniczki ONLINE, ćwiczenia dla zdrowia i  witalności. Środy i  piątki 7:45-9:15  - Warszawa, i  Internet cały. Prowadzi Marian Nosal, więcej…
Lada MalinakovaMedycyna ĆWICZENIA ZDROWOTNE: Zajęcia ONLINE Qigong oraz Tai Chi, styl Chang San Feng we wtorki 19:00 i  czwartki 19:30 Warszawa, i  Internet cały. Prowadzi Lada Maliňáková, więcej…

Moje życie jako droga po spirali Energii Qi oraz droga do zrozumienia tej Qi

Tytuł tego rozdziału stanie się mniej sensacyjny, kiedy zdamy sobie sprawę, że WSZYSTKO we Wszechświecie ma kształt spiralny, a  wszystkie te spiralne byty są efektem pracy niewidzialnych dla oka wirowych pól Energii Qi. Z  związku z  tym życie każdego człowieka, w  tym również moje takie musi być. Sensacją byłoby, gdyby takie nie było, bo wtedy zaprzeczałoby to powszechnym prawom kosmicznym. Dlatego w  tym rodziale opiszę fakty z  mojego życia, które spowodowały mój rozwój w  kierunku pracy z  ćwiczeniami Qigong i  w kierunku odkrywania ich wewnętrznej struktury.

Dzieciństwo pamiętam słabo, więc NIE zacznę od tekstu "już jako osesek…", chociaż prawdą jest, że dzieci mają wiele słusznych intuicji i  wglądów, tylko ich potem nie pamiętają.

Pierwszy raz spotkałem się z  ćwiczeniami Dalekiego Wschodu w  wieku 12 lat, kiedy to nabyłem od kolegi dwie książki, samouczki o  JUDO i  JUJITSU. Na pierwszych stronach pierwszej z  nich znalazłem opis UKEMI, czyli padu do przodu. Polega on na miękkim przetoczeniu się po podłożu i  płynnym powrocie do pozycji stojącej lub w  wersji prostszej kończy się wyciągnięciem ciała na ziemi w  celi osłabienia uderzenia. Ćwiczenie to zafascynowało mnie ogromnie, bo pozwalało zrobić rzecz prawie niemożliwą: upaść na ziemię z  pewnej wysokości i  nie zrobić sobie krzywdy, a  z dzisiejszej perspektywy mogę dodać, że ćwiczenie to dodatkowo DODAJE nam energii.

Oczywiście taki bezbolesny a  nawet energetyzujący upadek lub przetoczenie ciała są możliwe tylko przy umiejętności właściwego ułożenia i  prowadzenia ruchu ciała. Potrzebną do tego okrągłość ciała, na przykład zaokrąglenie linii ręki i  pleców w  UKEMI osiąga się na poziomie techniki. W  tradycyjnych sztukach walki cel ten osiągamy na głębszych poziomach Serca/Umysłu i  Energii Qi, a  właściwa technika jest dla nas tylko elementarzem w  szkole wyprowadzania ruchu.

Nie wiedziałem wtedy, będąc w  5 klasie szkoły podstawowej, że 16 lat póżniej, już po studiach, poznam najwybitniejszego znanego mi japońskiego mistrza techniki energii w  JUDO i  wiele lat będe jego uczniem.

I tu od razu powiem, że w  tej chwili widzę ćwiczenie UKEMI energetycznie w  zupełnie inny sposób niż wtedy. Teraz odbieram je jako spiralny wir Qi, który zwija się w  czasie upadku na podłoże, dochodzi wtedy do kulminacji Energii i  materii, a  potem wir ten rozwija się do swojej maksymalnej formy w  czasie wstawania z  ziemi. Świetne ćwiczenie rozciągające dla ciała, ale przede wszystkim energetyczne.

Zanim przeanalizuję tę technikę dokładniej, najpierw uświadommy sobie, że w  podobny sposób powstają galaktyki i  całe Wszechświaty. Dowody, czyli spiralne zdjęcia galaktyk łatwo można znaleźć w  Internecie. Równiez planety, a  tym bardziej komety krążą po liniach spiralnych naznaczając niebo widzialnymi zarysami niewidzialnych pól Energii.

Wtedy, mając 12 lat znalazłem sobie kawałek miękkiego trawnika i  jesienną porą cierpliwie próbowałem upadać i  przetaczać się całym ciałem po ziemi, jak sugerował opis i  załączone zdjęcia. Niestety ciągle zahaczałem o  ziemię jakąś częścią ciała, uderzałem i  moje ćwiczenie nigdy nie było idealne.

Było tak z  kilku powodów: po pierwsze był to opis dla sportowców, przyszłych olimpijczyków, a  nie dla adeptów WEWNĘTZRNYCH sztuk walki, więc był oparty na poziomie fizycznym i  techniki, nie wyjaśniał natomiast jak z  tym ruchem pracować wewnętrznie. Tak tradycyjnie pracowali z  nim dawni japońcy mistrzowie sztuk walki.

Potem w  ciągu dalszego życia spotkałem się wieloma mistrzami, szkołami i  stylami tradycyjnych sztuk walki i  innych ćwiczeń medytacyjnych oraz energetycznych. W  tekście tym wymienię tylko trzech z  nich, nie tylko dlatego, że byli oni mistrzami najwybitniejszymi, ale też dlatego, że najmocniej w  praktyce i  w życiu pokazali mi co to jest energetyka wirowa.

Pierwszy z  nich, to Hanshi Isao Ichikawa, 10 Dan, wielki japoński mistrz Judo i  Karatedo. Spadkobierca nauk mistrza KARATEDO z  Okinawy Kankena Toyamy 10 Dan.

Drugi to koreański mistrz Zenu Seung Sahn, zwany przez swoich uczniów De San San Nimem. Miłośnik i  mistrz koreańskich ćwiczeń energetycznych i  leczniczych Sonyu oraz koreańskich sztuk walki. Spadkonierca dharmy najwybitniejszego koreańskiego mistrza zenu Ko Bonga.

Trzeci, i  w kontekście zrozumienia energii wirowych być może najważniejszy mój nauczyciel, to taoistyczny mistrz Ming Wong C. Y. Specjalista w  dziedzinie pierwotnych chińskich ćwiczeń energetycznych Tai Chi Kung (Tai Chi Qigong) w  linii Mistrza Zhang San Fenga, mistrz energetycznego masażu stóp On Zon Su, akupunkturzysta i  lekarz medycyny chińskiej. Jest kontynuatorem i  spadkobiercą nauk wielkiego mistrza taoizmu Men Tou Ci. W  dzieciństwie dr  Ming uczył się też u  swojego pradziadka, Mou Wana, który zresztą później adoptował i  uczynił mistrzem samego mistrza Men Tou Ci.

Wszyscy ci trzej mistrzowie zainspirowali mnie swoim opanowaniem technik energii wirowej. I  tu powstają bardzo ciekawe pytania:
1) dlaczego tak mało mówi się o  Energii Wirowej w  kontekście Qigong, jeżeli jest ona teoretycznie tak ważna i  jest podstawą dla innych rodzajów Qi?
2) czy to był przypadek, że najwybitniejsi moi nauczyciele byli specjalistami od wirów Qi, czy to raczej mój rodzaj wrażliwości odbioru w  moim życiu ten akcent na wirowość spowodował?
3) na ile świadomi potęgi swojej Wirowej Qi ci mistrzowie byli? Mistrz Ming, jako jedyny z  tej trójki, na szczęście jeszcze żyje, ale chyba nie spytam go o  to, bo samodzielny rozwój jest ważniejszy niż ciągłe pytanie i  otrzymywanie odpowiedzi z  poziomu intelektu. Myślę, że znam odpowiedź na to pytanie, ale jak mówią moi Mistrzowie "lepiej nie wiedzieć niż przestać pytać swojego Serca".

Wszystkie te pytania zostawię otwarte, bo tak jest lepiej.

Hanshiego Isao Ichikawę spotkałem w  piękny czerwcowy dzień 1986 roku na lonisku Okęcie. I  mogę powiedzień krótko: był to Smok Energetyczny. Człowiek niezwykłej siły, energii, humoru, spokoju wewnetrznego, ale też cichej radości z  życia, którą przekazywał innym. Potrafił machać rekami i  krzyczeć z  radości na widok właśnie spotkanej osoby, ale potrafił też długo stać nieruchomo i  w milczeniu patrzeć na jakiś widok, który go zafascynował. Był absolutnym mistrzem sztuk walki.

W zakresie techniki uczył nas ćwiczeń zaliczanych formalnie do JUDO i  KARATEDO, ale z  mojego punktu widzenia wszstkie te ćwiczenia i  techniki sztuk walki były wirami Qi. Dość znanym jest fakt, że rzuty i  pady w  JUDO, aby dobrze działały, muszą być wykonywane po liniach okrężnych. Karatedo natomiast często uważane jest za sztukę tępą, kanciastą i  siłową. Z  moich doświadczeń z  ćwiczenia w  różnych szkołach karate wynika, że może tak i  jest, ale nie dotyczy to techik prezentowanych przez Hanshiego Isao Ichikawę.

Wszystki jego ruchy były:
● pełne
● szerokie
● okrągłe
● zamknięte i  otwarte na zmianę, czyli pulsujące rytmem Yin / Yang
● wykonywane całym ciałem od podeszew stóp do czubków palców dłoni i  głowy
● wirowe
● ruchy te były tak PEŁNE, czyli w  swojej swobodzie, rozluźnieniu i  sile wewnętrznej oraz zewnętrznej i  zakresie poruszeń tak "niepohamowane" w  swojej ekspresji, że nie mogę ich porównać z  jakimkolwiek innym wzorcem ruchu

Jestem przekonany, że tak doskonałe i  pełne wykonanie formy było możliwe tylko przy niezwykle subtelnym wyprowadzaniu ruchu z  Umysłu/Serca, właściwemu użyciu Qi całego ciała i  Ducha, pefrekcyjnej technice i  zdrowym, mocnym ciele. Przy czym w  swoich treningach Hanshi stosował często metody bardziej charakterystyczne dla typowego miękkiego Qigongu, niż dla KARATEDO. W  nauce KATA stosował na przykład wolny lub bardzo wolny ruch i  stanie w  zatrzymanych pozycjach.

Wszelkie techniki Karatedo Hanshi Isao Ichikawa poprzedzał szerokimi przedruchami, które można by nazwać zasłonami ciała, ale które nie występują w  innych znanych mi sztukach walki. Ja na nazwę "zasłona" dla tych technik mogę się zgodzić, ale pod warunkiem, że zobaczymy je jako robione całym ciałem wiry energetyczne zakończone spiralnym ruchem ręki. Co oznacza, że sama fizyczna zasłona ręką jest tylko zakończeniem pełnego wiru Qi zapoczątkowanego w  Sercu, rozwijanego w  Polu Qi i  dzięki doskonałej technice zakończonego w  samej fizycznej kończynie.

Moim zdaniem Hanshi Isao Ichikawa przekroczył poziom zastosowania Kata i  innych technik KARATEDO, jako sztuki walki stworzył system wykonywania Kata, jako technikę pracy z  Qi, w  której poprzez ruchy ciała fizycznego łączymy się z  wirami Energii Kosmicznej. (LM)

Mistrza Zenu Seng Sahna spotkałem około 1988 roku, również na lotnisku Okęcie w Warszawie. Byłem jego uczniem aż do jego śmierci w  2004 roku.

Zen jest sztuką medytacji dla postronnych charakteryzującą się głównie długotrwałymi praktykami medytacji w  pozycji siedzącej. Nauka ta zawiera wiele aspektów wenętrznych i  energetycznych, o  których nie będę tu pisał.

Wspomnę natomiast o  wprowadzonej przez Mistrza Seung Sahna koreańskiej praktyce Kido. Polega ona na wielogodzinnym śpiewaniu mantry Kuansem Bosal. W  ten sposób podnosimy poziom Qi, a  towarzyszący jej hałas instrumentów perkusyjnych powoduje medytacyjne "zatrzymanie" Umysłu. Kulminacyjnym momentem praktyki Kido jest chodzenie gęsiego, nadal ze śpiewem i  graniem. Najpierw powoli, a  potem coraz szybciej poruszający się wąż uczestników tworzy zwijający się wir spiralny, a  kiedy w  jego centrum nie można się już krecić w  koło i  poruszać wir ten jest rozkręcany na zewnątrz w  kierunku odwrotnym do pierwotnego. W  czasie największego skupienia fizycznego uczestników tempo śpiewu i  muzyki jest bardzo szybkie, wręcz ekstremalne, chodzenie zamienia się w  bieg, a  tłok jest ogromny. Jest to sytuacja trudna do opisania.

Trudna do opisania? No chyba że pomyślimy sobie o  końcu Wszechświata. Wyobraźmy sobie wszystkie masy całej galaktyki, czy nawet całego Wszechświata, jak w  teorii Wielkiego Wybuchu , czy Wielkiego Odbicia zwijające się, pod wpływem wzajemnego przyciągania, spiralnie do Punktu Zero, a  potem dynamicznie rozwijające się na zewnątrz. Powyższy opis kosmologiczny do stanu ciał i  umysłów w  czasie praktyki Kido bardzo dobrze pasuje.

Na temat moich spotkań z  różnymi nauczycielami Qigong i  sztuk pokrewnych mógłbym pisać godzinami, ale to może w  ramach innej książki. Oststnim nauczycielm, o  którym powiem jest Mistrz Ming C. Y.

Poznaliśmy go z  moją żoną Ladą Malinakovą lipcu 1995 roku na tygodniowym seminarium Tai Chi Kung pięknej miejscowości Lodrone we Włoszech.

Mistrz Ming, jak wszyscy medrcy taoistyczni jest człowiekiem cichym i  wewnętrznym. Natomiast jego forma, w  całej swojej ciszy wykonania, jest niezwykle mocna.

Pierwotne Tai Chi Kung Mistrza Zhang Sanfenga składa się z  trzech form: Formy Ojca, Formy Matki Formy Dzieci. Forma Ojca jest typowym, dość statycznym Qigongiem. Formy Matki i  Dzieci są formami Tai Chi. Wszystkie trzy tworzą nierozerwalną całość logiczną i  energetyczną, ale można też ćwiczyc je osobno. Nawet jest to konieczne, bo formy te, a  szczególnie Forma Ojca są długie.

Najważniejsze jest jednak, czego od Mistrza Minga nauczyliśmy się:

● tego, że nie zaczynamy formy, dopóki nie zanurzymy się kompletnie w  naszym wnętrzu

● tego, że ciało i  umysł są kompletnie zrelaksowane i  stanowią Jednię

● tego, że wszystko jest kompletne i  nie potrzeba nic osiągać ani do niczego dążyć

● tego, że ruch ma być kompletny

● tego, że nawet w  szybkich poruszeniach ciała Umysł jest nieruchomy. Pozwala to na przykład na dowolną zmianę kierunku i  tempa ruchu, nawet w  szybkich formach bojowych

● tego, że najważniejsze są kształty koliste i  ruchy spiralne

● tego, że najgłebsze zrozumienie formy osiąga się ćwicząc samemu wzorzec podany przez Mistrza. Oczywiście najpierw przez wiele lat trzeba praktykować z  nauczycielem, z  grupą i  samemu

I właśnie w  czasie samotnych praktyk Formy Ojca, Matki i  Dzieci stwierdziłem, że natężenie ruchu Energii w  tych formach jest bardziej intensywne niż w  innych formach, które praktykowałem wcześniej. I  nie było by w  tym żadnej sensacji, gdyby nie to, że ruchy te były mocno wirowe. Inne w  kształcie i  w swojej dynamice. Nie muszę chyba dodawać, że odczucia te zwiększały się w  miarę praktyki. Po około 20 - 25 latach praktykowania form Mistrza Minga osiągnęły pełnię. To znaczy pełnię na obecnym pozionie - co będzie dalej nie wiemy.

W innym miejscu tej pracy piszę, że szczególną moc pól wirowych osiągałem w  pewnych, specyficznych miejscach, a  absolutnie niezwykłe i  intensywne doświadczenia miałem w  małym skalistym lasku na skraju osiedla w  mieście Trebic w  Czechach. Były tam kamienne tarasy i  poziome głazy leżące na kształt ołtarzy i  miejsce to oraz panująca tam atmosfera jednoznacznie kojarzyły się z  typowym celtyckim, czy słowiańskim miejscem mocy.


zobacz:


Chi Kung, Tai Chi, Qigong, Warszawa - Moje życie jako droga po spirali Energii Qi oraz droga do zrozumienia tej Qi dot.gif